czyli to co w matce siedzi
RSS
鈔oda, 28 stycznia 2009
Akcja "z帳"
zako鎍zona pomy郵nie.
Wypali pomysz syropem:
delikwent dosta przed wizyt panadol i zosta zapewniony, 瞠 syrop odetnie b鏊 w ca造m ciele.
Zadzia豉這 鈍ietnie i zdecydowanie bardziej na jego psychik, ni na rzekomy b鏊, kt鏎ego nigdy wcze郾iej przecie nie by這. Zadzia豉這 lepiej, ni obiecane Lego jako nagroda za prze豉manie strachu.
Dzi瘯i syropowi, rozmowom i ponadprzeci皻nej ilo軼i g豉ska i ca逝sk闚 mamy to za sob.

22:17, fajerwerka_1
Link Komentarze (11) »
wtorek, 27 stycznia 2009
Stres
Mieli鄉y dziecko 鈍ietnie nastawione do stomatologa. Uda這 si zaplombowa cztery z瑿y bez cienia problemu, przyjazna dentystka, ogl康anie bajki na monitorze podczas borowania.

A do historii z usuni璚iem jedynki. Tej, kt鏎 uderzy w drabink na wakacjach.

Potem zaplombowali鄉y pi徠ego z瑿a, si陰 rozp璠u tydzie po wyrywaniu pozwoli sobie naprawi kolejnego. Nie zastanawia si jeszcze nad tym.

Z czasem zacz掖 sobie co uk豉da w g這wie. Przerabia wspomnienia. Emocje rozros造 si do rozmiar闚 demona i u這篡造 uk豉dank strachu, 貫z i niepewno軼i.
Kolejnego z瑿a, miesi帷 p騧niej ju nie pozwoli dotkn望. Nie otworzy nawet ust. Prosi豉m, g豉ska豉m, przytula豉m, nic nie da這. "Boj si". "Czego, Grzesiu?" "Nie wiem." Przesun瘭i鄉y wizyt na kiedy indziej, kiedy indziej nie poszli鄉y - na d德i瘯 s這wa "dentysta" szkliste oczy i ju wiedzia豉m, 瞠 tym razem te nic z tego. Przesun瘭i鄉y znowu.

Jutro o trzeciej kolejne podej軼ie, a moje plecy ju s mokre. To ostatni zepsuty z帳. Mia豚y spok鎩 na d逝瞠j, gdyby si przekona...

Kiedy przypomn sobie, jak rozlu幡iony otwiera usta i z zaanga穎waniem wybiera kolory plomb, jak skoncentrowany na bajce nie s造sza pyta dentystki podczas borowania, jak podekscytowany wybiera po wszystkim w ksi璕arni "Franklina" za dzielno嗆, to mam w sobie rozgoryczenie. By這 tak dobrze, a zrobi這 si tak 幢e.

Nie do嗆, 瞠 tak wcze郾ie dosta豉 go pr鏂hnica, cho dbali鄉y o z瑿y, nie do嗆, 瞠 zjad豉 go w takim tempie, to teraz jeszcze ten uraz. Pytania, wykrzykniki, trzykropki mno膨 si pod moj czaszk, s這wa galopuj, czy zostanie mu na ca貫 篡cie, jak go przekona, czy da mu spok鎩, czy zrobi mu przerw, czy co mu pomo瞠, czy jest lekarstwo na l瘯...

Dam zna, jak posz這.


23:12, fajerwerka_1
Link Komentarze (8) »
poniedzia貫k, 26 stycznia 2009
Co mi ostatnio zaprz徠a g這w.

Gdybym po18 tygodniach urlopu macierzy雟kiegomusia豉 bezdyskusyjnie wr鏂i do pracy, by豉bym g喚boko zrozpaczona. Mam takie szcz窷cie, 瞠 nie musz. Ale nie umiem sobie wyobrazi swojego smutku, gdybym - jak wi瘯szo嗆 matek, by豉 do tego zmuszona.

Jednocze郾ie wiem, 瞠 s takie mamy, kt鏎e po czterech miesi帷ach z ma造m dzieckiemnie marzo niczym innym, jak o powrocie do pracy.M闚i o wyrwaniu si, o rozwini璚iu skrzyde.Pobyt z dzieckiem odczuwaj jako zamkni璚ie, odci璚ie, skr瘼owanieosobowo軼i.

Jestem inna ni one, alemam w sobietolerancj dlanich.Pewnie to kwestia temperamentu, mo瞠 tokwestia potrzeb.Ka盥y ma swoje. Akceptuj, 瞠 ktomo瞠 mie inne, ni ja. Nie pot瘼iam.

Ale chcia豉bym te, 瞠by te inne matki mia造 tolerancj w odwrotn stron. Dla mnie. Dla mojego modelu. 疾by mi si nie dziwi造, 瞠ja jeszcze nie chc i嗆 do pracy.

Kto napisa mi tutaj, 瞠 po鈍i璚am si dla dzieci. I 瞠 martwi si o mnie, bo takie po鈍i璚enie jest w ostatecznym rozrachunku niedobre dla matki.

Odpowiadam z u鄉iechem: moje bycie z dzieckiem w domu nie ma nic wsp鏊nego z po鈍i璚eniem. Jest wybraniem wi瘯szej przyjemno軼i. Praca jest przyjemna, spotkanie z innym 鈔odowiskiem ni p馧toraroczniaki kole瘸nki z dzie熤i, jest dobr odskoczni. Ale dla mnie wi瘯sz przyjemno軼i na razie jest dzie z Jagod. Mia豉m mo磧iwo嗆 wyboru.Korzystam z tego wyboru. Robi na razie to, co jest mibardziej mi貫.

*

Pi皻nastomiesi璚zna Jagoda wci捫 budzi si wieczorami i nikt opr鏂z mnie nie mo瞠 jej uspokoi. Dlatego wieczory nadal sp璠zam w domu. Spotkania towarzyskie organizuj sobie w ci庵u dnia. Zapraszam przyjaci馧ki do siebie. Jeszcze nie ci庵nie mnie w 鈍iat bez dzieci. Nieczuj si uwi瞛iona, a je瞠li chc -zostawiam Jagod z tat lub babci i id na kilka godzin,tam, gdzie potrzebuj.Ale wieczorem zostaj w domu.

I wci捫 jeszcze mam do tej sytuacji cierpliwo嗆, cho to ju pi皻na軼ie miesi璚y. Nie zmieniam tego na si喚, nie stawiam sprawy na ostrzu no瘸, nie robi pr鏏 ogniowych w tonie "Pop豉cze tatusiowi i padnie. Nic jej nie b璠zie". Sw鎩 spok鎩 stawiam wy瞠j, ni potrzeb wyj軼ia napiwolubdo teatru.Bo by豉bymniespokojna. Bardziej, ni szcz窷liwa.

Jednocze郾ie wiem, 瞠 s takie mamy,dla kt鏎ych taka sytuacja by豉bynie do zniesienia.Dla kt鏎ych noc dom by豚y wi瞛ieniem, gdzie trzeba warowa w gotowo軼i,a dziecko si obudzi. 疾by nie czu rozgoryczenia, zmieni造by to za wszelk cen.

I mam dla tych matek tolerancj. Rozumiem je. S r騜ne temperamenty i wiem, 瞠 ka盥y robi to, co mu bardziej odpowiada.

Ale chcia豉bym te, 瞠by mnie rozumiano. 疾by znowu mi si nie dziwiono. 疾by mi nie m闚iono bez ogr鏚ek - ale sobie zgotowa豉 篡cie. Ale sobie pozwoli豉.

*

Po co to pisz, nie wiem. Te mamy, kt鏎e mi si dziwi, nie przestan mi si dziwi - przypuszczam, 瞠przyjemno嗆 sprawia im my郵enie, 瞠 ich model jest lepszy. Pisz to chyba najbardziej dla siebie. 疾by w ko鎍u u這篡 sobie w g這wie to, co powinnam ludziom odpowiada. Kiedy mi si dziwi. Kiedy mnie nie rozumiej. Kiedy zastanawiaj si, jak mog豉m sobie tak da wle潭 na g這w. I da zabra 篡cie.

A japrzecie taklubi moje 篡cie. W豉郾ie takie jakie jest. Tu i teraz.

14:00, fajerwerka_1
Link Komentarze (83) »
wtorek, 20 stycznia 2009
Jagoda
- Kuje. - powiedzia豉 Jagoda. Wieszam pranie, nie podnosz wzroku na ni.
- Co ci k逝je? - pytam i w tym samym momencie u鈍iadamiam sobie, 瞠 pytanie jest na wyrost. To niemo磧iwe, 瞠by u篡豉 czasownika "k逝". Nie m闚i jeszcze takich rzeczy. To z pewno軼i szcz徠ki jakiego innego s這wa. Mo瞠 "dzi瘯uj"?
- Tu kuje. A. - odpowiada Jagoda.
Podnosz g這w. Dziewczynka stoi boso, r瘯 przytrzymuje si 軼iany, jedn nog unosi lekko na paluszkach, nie chc帷 jej postawi p豉sko na pod這dze. Utkn窸a jakby w p馧 kroku.
- Tu ci co k逝je? - gdy przeje盥瘸m palcami po spodniej stronie jej stopy, odklejaj si okruchy chleba Wasa.
Zupe軟ie niespodziewane nowe s這wo. Moja s這dka.

*
Uk豉dam ubrania.
Z przedpokoju s造sz ponaglaj帷e mamrotanie Jagody. Czego chce. Rozpoznaj na odleg這嗆 ten jej nagl帷o-naciskaj帷y g這s.
- Co tam chcia豉, Jag鏚ko? - pytam.
- Dzieci. I嗆. Dzieci. I嗆.
- Chcesz i嗆 do dzieci? - nie mam pewno軼i, czy m闚i "dzieci", czy "cioci". To wszystko jest w jej ustach jeszcze tak podobne.
Wychylam g這w z sypialni i moim oczom ukazuje si skrzat w pi瘸mce, z bosymi n騜kami, w czapce ubranej ty do przodu, szaliku zarzuconym nonszalancko na jedno rami i jednej r瘯awiczce na r璚e. Stoi pod drzwiami wyj軼iowymi i manewruje jakim przypadkowym kluczem ko這 zamka. Gotowa do wyj軼ia. Do dzieci, czyli do przedszkola po Grzesia, cho jest dopiero dziesi徠a rano.

*
Spacer.
Biegn z Grzesiem pod najbli窺zy 篡wop這t i oboje pr鏏ujemy tak podci庵n望 jego grub warstw ubra, aby ch這piec m鏬 si za豉twi. Pomagam mu utrzyma spodnie od kombinezonu. K徠em oka zerkam na Jagod, uwi瞛ion chwilowo w w霩ku. Patrzy badawczo na nasze zabiegi, nie odrywa wzroku od ca貫j procedury.
- Grze robi siusiu, Jag鏚ko, musisz chwil poczeka na nas. - wo豉m.
Chwil potem pcham w霩ek w kierunku odtaja貫go placu zabaw, tam uwalniam Jagod i pozwalam mojej dw鎩ce rozpierzchn望 si gdzie b康. Jagoda jednak zawraca na pi璚ie i zdecydowanie przebiera kr鏒kimi n騜kami z powrotem w kierunku 篡wop這tu, gdzie za豉twia si Grze.
- Dok康 idziesz, Jagoda?
- Sisiu. Sisiu. - s造sz, jak mamrocze bardziej do siebie ni do mnie.
Ustawia si prawie dok豉dnie w tym samym miejscu pod 篡wop這tem, gdzie chwil wcze郾iej sta brat, po czym kuca, mocno przy tym sapi帷, bo kombinezon utrudnia jej ruchy i na dobry moment zastyga w tej pozycji.
- Sisiu. - oznajmia mi, wstaj帷 po chwili. Pokazuje na sw鎩 zadek. Prawdopodobnie za豉twi豉 si w豉郾ie do pieluchy, ale koniecznie chcia豉, aby sta這 si to dok豉dnie tam, gdzie robi to brat.

*
I w豉郾ie.
Od kilku dni sygnalizuje "sisiu", maszeruj帷 do ubikacji po nocnik, kt鏎y wyci庵a na 鈔odek przedpokoku i prosi, aby j rozebra. Je瞠li zrobi to w miar szybko, pojawia si efekt. Jeden albo drugi. Co ciekawe, wcale jej jeszcze nie uczyli鄉y nocnikowania, jedynie ka盥ego ranka od kilku tygodni sadzam j na chwil, aby przyzwyczai豉 si do plastikowej struktury nocnika, a gdy biega bez ubrania i zrobi co na pod這g, opowiadam jej, co w豉郾ie zrobi豉. Zupe軟ie nie mog uwierzy, 瞠 to wystarczy這, aby dziewczynka sama zacz窸a co najmniej dwa, trzy razy dziennie prosi o wysadzenie. I mimo, 瞠 by mo瞠 powinnam teraz ku 瞠lazo p鏦i gor帷e i zabra jej pieluch, wci捫 nie mie軼i mi si w g這wie, 瞠 ona mo瞠 by ju na to gotowa.

22:22, fajerwerka_1
Link Komentarze (11) »
鈔oda, 14 stycznia 2009
M鎩 blog

zapad chyba w sen zimowy.

Dlatego tym razem tylko zdj璚ia.

Nasza zima:

01:10, fajerwerka_1
Link Komentarze (5) »
sobota, 03 stycznia 2009
Nadrabiaj帷 zaleg這軼i

przedstawiam wam nasze wigilijne dzieci:

i obiecan Jag鏚k - kobitk:


Dopad mnie znowu wyrzut sumienia, 瞠 sp璠zamzbyt ma這 czasu z moim starszym dzieckiemi z ca造ch si w ostatnich dniach nadrabiam pokrojony czas.Dopiero kilka dni zGrzesiem - bez przedszkola - daje ulg mojemu sumieniu,czytamy, rozrabiamy, rysujemy, ta鎍zymy, rze嬌imy, 獞iczymyniepokorne這patki, kt鏎e za bardzo wystaji musztrujemy niepos逝szne g這ski sycz帷e.

Podzielenie czasu sprawiedliwie pomi璠zyich dwojejest ca這dzienn 豉mig堯wk. Pi皻na軼ie minut teatrzyku pacynkowego z Grzesiem, kt鏎emu Jagoda tylkosi przygl康a, musi da nast瘼ne pi皻na軼ie minut opiekowania z Jagod jej lalki. Lalk wsp鏊nie tulimy, karmimy, ubieramy, wk豉damy do w霩ka. Czasem udaje si wci庵n望 Grzesia, wtedy on roznosi domwwy軼igach lalczynym w霩kiem po pokojach. Dziewczynka biega za nim i chichocze. Wtedytoonawygrywa na wsp鏊nej zabawie kolejne pi耩 minut. Czasem Jagod uda si wci庵n望 w ogl康anieilustracjipodczas czytania Grzesiowi, wtedy Grze zyskuje pi耩 minut wi璚ej czytania. Nieustannie g堯wkuj, jak podzieli siebie, 瞠by dla obojga by這 sprawiedliwie.

Potrafi bawi si sami. Naszedzieci tomistrzowie samodzielnej zabawy - Grze poniewa pracowa豉m z nim w domu, gdy by male鎥i, Jagoda poniewa ma brata i musi si z nim dzieli uwag rodzic闚. Nauczyli si radzi sobie sami.

Ale moje sumienie uporczywie wyrzuca mi ka盥y kwadrans, kt鏎y sp璠zam gdzie obok nich, zamiast z nimi.

Ulg daje tylko intensywny czas z nimi.


23:30, fajerwerka_1
Link Komentarze (17) »