czyli to co w matce siedzi
Blog > Komentarze do wpisu
*
Po trzech dniach wypełnionych gośćmi, obraz mojego chłopca staje się dla mnie całkiem jasny i wyraźny. Parcie Grzesia do przewodniczenia grupą, nakreślane mi wcześniej przez panie w przedszkolu, to fakt i czysta prawda. Bywa, iż jego kierownikowanie daje w kość. Gdy graniczy z apodyktycznością. Często raczej rozczula. Głównie mnie jako matkę.

Zadaję sobie pytanie, jak nauczyć go, aby nie był uciążliwy dla otoczenia, i jak jednocześnie nie zdławić w zarodku tej cechy. Jak nie złamać dziecka.

Kiedyś to może będzie cnotą.

*

Wieczorne spotkanie z chłopcem w jego łóżeczku. Buziaki na dobranoc.

- Grzesiaczku, bardzo fajnie się dzisiaj zachowywałeś, byłam dumna z ciebie. A będziesz pamiętał o tym, o czym rozmawialiśmy w ciągu dnia? Każde dziecko ma swojego rodzica, który pilnuje, czy to dziecko nie robi czegoś nieodpowiedniego. Ty już nie musisz innych dzieci pilnować i nie musisz ich upominać. Chyba jesteś jeszcze trochę za mały, żeby zwracać uwagę innym dzieciom. Lepiej będzie, jeżeli będziesz pilnował swojego zachowania.

- Tak, mamo, wiem. - wzdycha ciężko mój czterolatek. - Będę pamiętał. Mam się nie zachowywać jak dorosły, tylko jak dziecko...

Wewnątrz pękałam ze śmiechu. Ledwo to to odrosło od podłogi, a już taki ciężar nosi - musi się zachowywać jak dziecko, a nie jak dorosły.

*

Robię porządki na półkach z książkami. Te, których na pewno już nie będę czytać pójdą do biblioteki.

Biorę do ręki poradniki o opiece nad dziećmi i wychowaniu. Jest ich kilka, uzbierały się przez całe całe pięć lat. Przekładam z dłoni do dłoni każdy. Mam jakieś dziwne wrażenie, że moja przyjaźń z nimi dobiegła końca. Przerzucam kartki, uśmiecham się na teorie, od których jestem coraz dalej. Czuję coraz intensywniej, że już tych książek nie potrzebuję. Czuję rosnącą Pewność Siebie. Wszystko, co chciałam wiedzieć, już przeczytałam, a teraz czas na przepuszczanie przez sito. Mam intuicję. Poradzę sobie.

Jako matka jestem coraz dalej tego typu słowa pisanego. Działam uczuciem.

*

Fakt posiadania własnych dzieci czasem mnie tak wzrusza, że siadam i ni stąd ni z owąd cieknę łzami. Miękka jestem, przyznaję się.

środa, 09 lipca 2008, fajerwerka_1

Polecane wpisy

  • Córka śpiewa.

    Córka odkryła przyjemność twórczości liryczno pieśniarskiej. Układa piosenki, które śpiewa do siebie niskim, gardłowym głosem. Melodia własnej kompozycji, temat

  • Nasza Chorwacja

    Było mi błogo. Chorwacja, w której byłam pierwszy raz, spełniła moje oczekiwania. Zobaczyłam to wszystko, o czym słyszałam, to bajkowe połączenie gór i morza, t

  • Słodko gorzki.

    Wojtek ukończył półtora roku z klasycznymi objawami - źle znosi odmowę i trudno mu przyjąć, gdy coś idzie nie po jego myśli. Ten typowy osiemnasty miesiąc. Wczo

Komentarze
Gość: kolczykowakaruzela, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/09 22:11:40
ech cos czuje, ze Mlody tez ma "parcie" na bycie szefem:( juz tearz w paiskownice upomina inen dzieci, a nawet posuwa się do tego, zeby pouczac rodziców, ze ich dzieci nie zachowuja sie odpowiednio (prawie dosłowny cytat) co oczywiście nie przeszkadza mu zachowywac sie równiez "nieodpowiednio";/
-
2008/07/10 09:47:31
A co w tym złego? U cinki w przedszkolu dzieci są wręcz zachęcane, żeby brać odpowiedzialność za siebie na wzajem (Montessori).
-
Gość: crazy-house, *.ver.airbites.pl
2008/07/10 12:41:11
Widzisz, czteroletni Grzes wolal "ciociuuuuuu, Gabrysia wchodzi na schody" a dwuletnia Gabrysia wiecznie upominala Jagode "JAgodo, nie wojno bjać tego do buzi!". W sumie wyszli na zero ;)
A ja podziekowalam Grzesiowi ze... pilnowal Gabrysi :D
-
2008/07/10 13:19:08
Do mamy cinki
- oczywiście masz rację, że w warunkach przedszkolnych, kiedy grupa jest na równych prawach - czyli jedna pani, kilkoro dzieci, wtedy dobrze jest, zeby grupa kontrolowala sie nawzajem i rozstrzygala spory miedzy sobą. Rozmawiając z Grzeskiem, mialam na mysli warunki, kiedy siedzimy w jednym pomieszczeniu w kilka rodzin - i gdzie są młodsze dzieci w układzie jeden na jeden ze swoimi mamami. Wtedy pomoc Grześka w pilnowaniu maluchów była zbędna, a stawała się w pewnym momencie uciążliwa- zachowywał się jak stary maleńki, włączając się w akcje wychowawcze, które nie dotyczyły jego.
-
2008/07/10 21:37:22
Rozumiem :D Pozdrowienia dla Was wszystkich.
-
Gość: ozyrynio, 78.8.104.*
2008/07/17 13:38:19
To ja Grzesiowi wrzucę co nieco do świnki skarbonki jak Krewetki popilnuje, bo moja uwaga niestety ma granice, jak się ostatnio przekonuję.